Jednym z żywieniowych dziwact w Wielkiej Brytanii jest nawyk jedzenia kanapek do spółki z chipsami z torebki albo jeszcze lepiej: wkładanie chipsów do środka do kanapki. Zawsze mnie to bawiło. Zauważyłam, że moja brytyjska druga połowa własnie takie coś praktykuje wiec pytam się o co w tym chodzi, po co te słone chrupki w kanapce i w ogóle....
It's all about the texture, it's got to be crunchy, you know..., słyszę w odpowiedzi. A zatem chodzi o tu o teksturę, w zębach ma chrupać, trzaskać, dawać poczucie chrupkości i suchości. Żadnych ciastowatych, brejowatych doświadczeń smakowych. Tego Brytyjczycy unikają w swoim menu. W ogóle zaryzykowałabym powiedzenie, że brytyjczycy to naród, którego dieta składa sie głównie z frytek i chipsów no bo jak wytłumaczyć fakt, że niemalże co drugie dziecko pojawia się w szkole z torebką chipsów w swoim lunch box-ie?
Próbowałyście takiego połączenia? :)

Ja nie probowalam, ale obserwuje ludzi w pracowej stolowce i widze, ze to norma.
ReplyDeleteNie wiem, jakos mnie nie przekonuje taka kombinacja :)
no mnie też to jakoś nie pociąga, a jak sobie pomyśle, że ta sól kompiluje się ze wszystkich posiłków w ciągu dnia, to czasami strach mnie ogarnia ileż dziennie można pochłaniać soli
ReplyDeletewolę pomidora albo szczypior na kanapce :) takie, ot, polskie przyzwyczajenie
ja próbowałam, raz w życiu - no dobre to, ale czy ja wiem, tak na codzień...? szkoda zdrowia.
ReplyDeleteZa to na lokalnym irlandzkim podwórku z niepokojem patrzę na moje współpracowniczki pochłaniające kanapki z frytkami :D przepis jest prosty - dwie pajdy białego, miękkiego tostowego chleba, plus duuuuuużo i gruuuubo masła, plus frytki w rządku ułożone ściśle jedna przy drugiej, ew. skropione vinegarem.
I tego na pewno nigdy nie spróbuję, aż mi się wnętrzności przewracają :)